Subskrybuj
Logo małe
Szukaj
banner

Prof. Marcin Grabowski: Limity wydłużają kolejki do zabiegów kardiologicznych

MedExpress Team

Medexpress

Opublikowano 27 października 2026 12:01

Ośrodki mają sprzęt i wyszkolone zespoły, a mimo to kolejki do zabiegów kardiologicznych się wydłużają. Zapytaliśmy prof. Marcina Grabowskiego, kierownika I Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, jakie są tego konsekwencje dla pacjentów i systemu ochrony zdrowia. Rozmawialiśmy również o dwujamowej stymulacji bezelektrodowej i problemach z refundacją tej metody leczenia.

Prof. Marcin Grabowski: – Mamy dziś w kardiologii technologie, które poprawiają rokowanie pacjentów i wydolność krążenia. W dużej mierze są to metody zabiegowe ujęte w koszyku świadczeń gwarantowanych. Wskazania do ich stosowania i kryteria kwalifikacji pacjentów są ściśle określone. Cieszymy się, że mamy dostęp do tych procedur i wyspecjalizowane zespoły, które je wykonują.

Pracownie i ośrodki otrzymały również dofinansowanie ze środków KPO, więc pod tym względem sytuacja jest dość dobra. Dużym problemem pozostają natomiast limity finansowania, wynikające z ograniczonych kwot kontraktów i ryczałtów, także w przypadku procedur wysokospecjalistycznych. Przez to kolejki pacjentów oczekujących na zabiegi nie maleją, a wręcz się wydłużają.

W przypadku zabiegów takich jak TAVI czy zastosowanie zapinki mitralnej w leczeniu niedomykalności zastawki mitralnej niektóre ośrodki wyczerpują limity i kontrakty już w trzecim kwartale roku. Tymczasem możliwości zabiegowe tych ośrodków pozostają niewykorzystane, podobnie jak dostępne sale i sprzęt.

Wydłużające się kolejki oznaczają, że pacjenci są narażeni na śmierć z przyczyn sercowych, a także na zaostrzenie i nasilenie niewydolności serca. Pogarsza to ich długoterminowe rokowanie i obciąża system ochrony zdrowia.

To właśnie ci pacjenci będą ponownie trafiać do szpitali, co oznacza kolejne hospitalizacje i, paradoksalnie, większe koszty leczenia. Dlatego tak ważna jest możliwość wykonywania tych zabiegów. Chodzi o pomoc pacjentom, poprawę ich wydolności i rokowania, a przy tym o odciążenie systemu.

Stymulatory bezelektrodowe są dostępne od kilku lat jako alternatywa dla klasycznej stymulacji elektrodowej. Technologia ta jest przeznaczona dla pacjentów z podwyższonym ryzykiem powikłań lub takich, u których powikłania już wystąpiły. Wskazania do jej stosowania oraz kryteria refundacji są ściśle określone.

Implantacja stymulatora bezelektrodowego do jednej z jam serca jest procedurą refundowaną. Wiele ośrodków w Polsce ma już doświadczenie w wykonywaniu takich zabiegów. Urządzenia te wszczepiono setkom pacjentów.

W ostatnim czasie technologia została rozbudowana o system dwujamowy. Dzięki zastosowaniu osobnych urządzeń w przedsionku i komorze można zapewnić pacjentowi synchroniczną stymulację przedsionkowo-komorową. Jest to bardziej fizjologiczny sposób stymulacji, który poprawia wydolność i funkcjonowanie pacjenta. Urządzenia te są już dostępne, a zabiegi wykonywane.

Problemem pozostaje jednak refundacja. Nie ma opisanej procedury obejmującej jednoczasowe wszczepienie dwóch stymulatorów bezelektrodowych, jednego do przedsionka, drugiego do komory, tak aby podczas jednego zabiegu zapewnić pacjentowi stymulację dwujamową.

Technologia jest dostępna. Mamy wyszkolone zespoły, które już wykonują te zabiegi. Przeprowadzono kolejne implantacje zarówno przedsionkowe, jak i komorowe. Ograniczeniem pozostaje brak możliwości łącznego rozliczenia tych procedur oraz brak odrębnej procedury implantacji dwujamowej.

Na to właśnie czekamy. Jesteśmy gotowi. Uważamy, że takie rozwiązanie jest zasadne, i apelujemy do decydentów o podjęcie pozytywnej decyzji.

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Najciekawsze oferty pracy (przewiń)

Zobacz także