Standard za barierą - paradoks programów lekowych w dermatologii
Opublikowano 15 września 2026 10:03
Prof. Witold Owczarek, krajowy konsultant w dziedzinie dermatologii i wenerologii, zwraca uwagę, że model programów lekowych dobrze sprawdzał się w przypadku wysoko innowacyjnych terapii, ale gorzej odpowiada sytuacji, w której leczenie staje się powszechnym standardem dla większych grup pacjentów. W dermatologii liczba programów i dostępnych substancji rośnie, a leczenie biologiczne i nowoczesne terapie celowane powinny być dostępne dla możliwie szerokiej populacji chorych. Barierą pozostają jednak pieniądze.
Lek dopiero w 2030 roku
– Pacjent, który przez wiele lat, czasem dwadzieścia, czasem dłużej, choruje na przewlekłą chorobę skóry czy na zapalną chorobę stawów, jest często obarczony depresją. Jego punktem wyjściowym jest brak operatywności i sprawczości. Przez lata system przyzwyczajał go do tego, że jest jeszcze za mało chory, żeby dostać leczenie. Takich pacjentów są w Polsce setki tysięcy, jak nie więcej. Oni już dawno stracili nadzieję, że mogą dostać to leczenie – opowiada Dagmara Samselska z Fundacji Amicus, przedstawicielka pacjentów chorujących na łuszczycę i łuszczycowe zapalenie stawów. – Dziś, kiedy mamy program lekowy i skuteczne terapie, oni dostają informację, że w tej chwili szpital nie ma finansowania i zostaną zapisani w kolejkę. Mogą być zakwalifikowani do hospitalizacji na 2027 r., ale lek dostaną najwcześniej w 2030 r. – dodaje.
– O rozpoczęciu leczenia powinny decydować przesłanki kliniczne, a nie limity kontraktowe. Aby zapewnić więc w miarę równy dostęp do programów lekowych, powinny one być nielimitowane – wskazuje.
A gdyby tak bez limitów
Raport EconMed Europe „Konsekwencje wprowadzenia nielimitowanych programów lekowych – analiza ekonomiczno-systemowa” przedstawia ocenę ekonomicznych i systemowych konsekwencji wprowadzenia nielimitowanego dostępu do programów lekowych w Polsce. – Wynika z niego, że nawet przy najbardziej pesymistycznym założeniu, w którym rzeczywiste kolejki do programów lekowych są pięciokrotnie większe niż oficjalnie raportowane, pełne zniesienie limitów w programach lekowych kosztowałoby dodatkowo pomiędzy 1,2 a około 1,9 mld zł rocznie – wylicza Michał Seweryn, specjalista zdrowia publicznego i epidemiologii, współautor raportu. Wskazuje, że samo dofinansowanie TVP przez rząd to 1,65 mld zł. – Tymczasem koszty limitów na programy lekowe, czyli na terapie dla najciężej chorych Polaków, którzy w praktyce nie mają żadnej alternatywy, gdyż tych innowacyjnych, kosztownych leków najczęściej nie kupią sobie sami i nie otrzymają poza programem, to straty związane z przedwczesną umieralnością, z tym, że chorzy konsumując nie pracują i nie dokładają się do PKB – wskazuje.
Poza programem
Zdaniem prof. Witolda Owczarka, kontraktowanie programów lekowych nie zawsze odpowiada rzeczywistym potrzebom. – W wielu programach lekowych liczba chorych może przekraczać warunki określone w ramach kontraktów szpitalnych. A placówki te nie zgłaszają tak naprawdę problemów kolejkowych w tym zakresie, pomimo że wiemy, że są trudności z finansowaniem, co też utrudnia określenie skali problemu – wskazywał.
Iwona Kasprzak, dyrektor Departamentu Gospodarki Lekami w Centrali NFZ, zapewnia, że Fundusz analizuje możliwość przenoszenia części terapii do refundacji aptecznej tam, gdzie jest to klinicznie i organizacyjnie uzasadnione. Dla dermatologii może to mieć szczególne znaczenie w odniesieniu do terapii, które stały się już standardem leczenia przewlekłych chorób zapalnych skóry.
– Mechanizmy naprawcze, takie jak wyjście pewnych leków, szczególnie bionastępczych, na rynek otwarty, mogą mieć tutaj kluczowe znaczenie dla poprawy dostępności leczenia dla naszych pacjentów – przyznaje prof. Owczarek.
O problemie z dostępem do leczenia pacjentów zakwalifikowanych do programów lekowych rozmawiali eksperci systemowi, klinicyści i przedstawiciele pacjentów podczas debaty Instytutu Ochrony Zdrowia "Równość, Jakość, Bezpieczeństwo. Programy lekowe w Polsce”. Debata jest początkiem cyklu i otwarciem szerszej dyskusji o rzeczywistym dostępie pacjentów do programów lekowych – nie tylko o tym, jakie terapie znajdują się w wykazach refundacyjnych, ale przede wszystkim o tym, czy i kiedy pacjent może z nich faktycznie skorzystać. Dyskusja ta nabiera szczególnego znaczenia w obliczu obecnej sytuacji finansowej i organizacyjnej systemu ochrony zdrowia, która wpływa na możliwości zapewnienia pacjentom terminowego dostępu do należnego im leczenia.












