„Zjawisko co najmniej niezrozumiałe”
Opublikowano 26 października 2026 07:53
Korespondencja może być natomiast ilustracją odpowiedzi na pytanie, jak wzmocnienie pozycji ministra finansów, zapowiedziany przez premiera Donalda Tuska (po tym, jak koalicja rządząca obroniła ministra przed zakusami opozycji i wnioskiem o wotum nieufności) awans Andrzeja Domańskiego na stanowisko wicepremiera, przełoży się na sytuację ochrony zdrowia, a już na pewno – pozycję minister zdrowia w rządzie. Bo pokazuje, bez żadnych filtrów, jak resort finansów postrzega działania w obszarze zdrowia, a gdyby wziąć pod lupę więcej opinii MF, obraz byłby dość jednoznaczny. Nie postrzega ich mianowicie jako przesadnie efektywne, nawet jeśli raz czy drugi padają zapewnienia, że jest zupełnie inaczej.
Napięcie między resortami zdrowia i finansów jest stałym elementem rządowego krajobrazu nie od lat, ale od dekad, ale obecna sytuacja przenosi je na zupełnie inny poziom. Zwłaszcza że prędzej czy później obydwa ministerstwa będą musiały się zmierzyć choćby z problemem lawinowo narastających zobowiązań wymagalnych publicznych szpitali. Oczywiście, nie ma mowy o żadnym prostym oddłużeniu, to wiadomo – ale ta wiedza nie przekreśla istoty problemu. Warto przypomnieć, nawet jeśli to prawda niewygodna, że o rozwiązaniu problemu zadłużenia ministerstwa zdrowia i finansów rozmawiały już od 2024 roku, gdy problem – mimo wszystko – był mniejszy. Teraz, gdy zobowiązania wymagalne, a więc te, które wymagają sanacji, wzrosły drastycznie (i wynoszą niemal sześć miliardów złotych), temat został odłożony na bok. Podczas gdy warunki, w jakich funkcjonują szpitale, mogą tylko sprzyjać powiększaniu zobowiązań – nawet jeśli tzw. pakiet naprawczy w jakiś sposób może ograniczyć koszty pracy (ten efekt wcale nie jest pewny), problemem pozostaje strona przychodowa i wielomiliardowa luka w budżecie NFZ, która ogranicza możliwość płynnego regulowania zobowiązań wobec świadczeniodawców przez płatnika. Oczywiście, ze wszystkimi zastrzeżeniami dotyczącymi tego, że zobowiązaniami są wyłącznie kwoty wynikające z kontraktów.
W opinii wiceminister finansów jedno sformułowanie wydaje się przy tym absolutnie kluczowe: „zjawisko co najmniej niezrozumiałe”. Może właśnie na tym polega problem – na strukturalnym wręcz braku możliwości znalezienia płaszczyzny zrozumienia. Zupełnie nie przesądzając, po czyjej stronie leży odpowiedzialność za ten stan rzeczy (choćby dlatego, że prawdopodobnie po obu). A że resort finansów ma też pewne problemy ze zrozumieniem specyfiki ochrony zdrowia, świadczyć może choćby reakcja Andrzeja Domańskiego na niedawno ujawnioną opinię Rady Fiskalnej na temat konsekwencji przewlekłego utrzymywania luki finansowej w NFZ dla równowagi finansów publicznych. Reakcja co najmniej niezrozumiała, by posłużyć się cytatem, biorąc pod uwagę nie tylko ustawowe zadania Rady, ale też cel jej powstania.
Zupełnie na marginesie, choć nie do końca bez związku z tematem – od lat (wielu, przynajmniej kilkunastu) podczas konferencji systemowych, w panelach eksperckich a już na pewno takich, w których uczestniczą politycy, wybrzmiewa postulat, by minister zdrowia funkcjonował w rządzie w randze wicepremiera. Co się oczywiście nie ziszcza i raczej nie ziści.












