Subskrybuj
Logo małe
Szukaj
Felieton Małgorzata Solecka

Fundusz Medyczny (znów) na ratunek. Komu?

MedExpress Team

Medexpress

Opublikowano 27 września 2026 20:32

To, że finanse Narodowego Funduszu Zdrowia są w stanie głębokiej nierównowagi, nie jest żadną tajemnicą. Miarą problemu może być dość osobliwa – biorąc pod uwagę tzw. całokształt sytuacji na scenie politycznej – inicjatywa resortu zdrowia, czyli list do prezydenta, a dokładniej, do jego doradcy, z apelem o pilną nowelizację ustawy.
Fundusz Medyczny (znów) na ratunek. Komu? - Obrazek nagłówka

Powód? Wyczerpał się limit, jaki FM może przeznaczyć na dopłacenie do świadczeń udzielanych populacji pediatrycznej. Świadczenia te są w pełni nielimitowane (płatnik musi uregulować całość rachunków, bez stawek degresywnych), ale środki pozostające w dyspozycji NFZ są, jak wiadomo, ograniczone. Ograniczone są też środki w FM – inaczej, jak można przypuszczać, 4 mld zł rocznie, czyli dotacja z budżetu do FM, w całości zostałaby przeznaczona na ten cel, z pominięciem innych subfunduszy.

Przesada? Jeśli nawet, to niewielka. Wartość nadwykonań w pediatrii w pierwszym półroczu osiągnęła 1,4 mld zł, limit na ten cel to 840 mln zł. To nie jest jednak problem Funduszu Medycznego, który miał być „kołem zapasowym” dla budżetu płatnika, z którego świadczenia mają być regulowane, niezależnie od tego, czy pieniądze w FM są, czy też ich nie ma. Jednak jeśli Fundusz Medyczny pieniędzy nie wyłoży, NFZ będzie musiał je znaleźć w swojej kasie. Powiedzieć, że pustej, to nic nie powiedzieć – w kasie hula nie tyle wiatr, co kilkunastomiliardowa luka.

Zupełnie nietrafione zdają się być komentarze, że oto „Fundusz Medyczny znalazł się pod ścianą”. Nie, pod ścianą, od dłuższego czasu, jest NFZ, ale też Ministerstwo Zdrowia. Bo oczywiście dużo prostsze, niż szukanie ratunku w Pałacu Prezydenckim – zwłaszcza w sytuacji, gdy trwa wymiana ciosów z rządem – byłoby zapukanie do ministra finansów. Być może jednak MZ wie, że odbije się od drzwi, bo „nikogo nie ma w domu”, nawet jeśli światło się świeci?

Uderzenie do prof. Piotra Czauderny, który nad Funduszem Medycznym czuwa od samego początku, wydaje się krokiem naturalnym, choć niepozbawionym ryzyka. Bo w dużej polityce liczą się niuanse. Nie chodzi tylko o to, że dosłownie przed chwilą Karol Nawrocki zatrzymał ustawę, na której rządowi, ministerstwu, ale też środowisku medycznemu i pacjentom zależało. Fiasko „lex szarlatan” było bolesne. Problemem mogą być spadające notowania głowy państwa i niekorzystne dla Karola Nawrockiego, piętrzące się, okoliczności (z aferą Zondakrypto na czele). A tu MZ rzuca ratunkową linę – jeśli prezydent pomoże „dzieciom”, zaprezentuje się jako mąż opatrznościowy.

„Dzieciom” a nie dzieciom, bo tak naprawdę chodzi o pomoc dla NFZ. O to, żeby Fundusz nie musiał nie tyle szukać pieniędzy w kasie (bo wiadomo, że ich nie ma), ale by nie musiał ściąć innych wydatków. Których? Nie wiadomo. I chyba wszyscy woleliby się nie dowiedzieć, jakie jeszcze oszczędności i na czym płatnik – w tym roku – miałby przedsięwziąć.

Można powiedzieć – ale to już było. Dokładnie rok temu nowelizowano, w nieco innych okolicznościach, ustawę o Funduszu Medycznym, a prezydent – w duchu odpowiedzialności za państwo – nie odmówił podpisu. Ale przecież w ochronie zdrowia nic nie wydarza się po raz pierwszy. Tak jak luka w budżecie NFZ nie jest ani nowością, ani niespodzianką, tak i problemy strukturalne ze znalezieniem środków na nielimitowane i coraz droższe świadczenia nie są czymś, czego nie dało się przewidzieć. Być może nie dało się im też zapobiec, ale to już zupełnie inna kwestia.

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Najciekawsze oferty pracy (przewiń)

Zobacz także