FASD – cicha epidemia. Diagnoza często dopiero w szkole lub dorosłości
Opublikowano 10 września 2026 06:54
FASD, czyli Spektrum Płodowych Zaburzeń Alkoholowych, to ciągle problem w Polsce niedostatecznie rozpoznawany. To poważne zaburzenie zdrowotne, często o podłożu neurologicznym, jest nierozpoznawane – zwłaszcza gdy dziecko rodzi się bez widocznych symptomów, nie ma też wad narządów, które również mogą być wynikiem intoksykacji alkoholem w trakcie ciąży.
- FASD bardzo często określane jest jako cicha epidemia. Osoby z takimi obciążeniami żyją wśród nas, pozostając niedostrzegane i niewidoczne. Zdarza się, że przez wiele lat nie są diagnozowane, a właściwe rozpoznanie otrzymują dopiero jako osoby dorosłe, po latach niewytłumaczalnych problemów w funkcjonowaniu zawodowym, społecznym, emocjonalnym czy poznawczym – mówiła podczas środowej konferencji prasowej Bogusława Bukowska, Dyrektor Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, podkreślając, że zburzeń związanych z FASD nie można wyleczyć. - Jeżeli dziecko rodzi się z tego rodzaju zaburzeniami, zmaga się z określonymi problemami przez całe życie – stwierdziła.
Jedyną skuteczną metodą profilaktyki jest abstynencja. Całkowita abstynencja od alkoholu w ciąży, ale też na etapie planowania ciąży. - Nie ma bezpiecznej dawki alkoholu dla kobiety w ciąży. Alkohol zawsze stanowi zagrożenie dla dziecka i płodu – mówiła ekspertka, zwracając jednak uwagę, że znaczący odsetek ciąż nie jest planowany – dlatego wyzwaniem jest zmiana podejścia do alkoholu w ogóle i kontynuowanie starań, by jego konsumpcja spadała. W 2025 roku średnie spożycie alkoholu w Polsce (w przeliczeniu na 100 proc. alkoholu) wyniosło 8,3 litra na mieszkańca. Był to kolejny rok spadku konsumpcji, ale KCPU uważa, że można i trzeba ten trend nie tylko podtrzymać, ale i wzmocnić.
- Alkohol jest teratogenem neurobehawioralnym. Już od pierwszych godzin, a nawet minut po jego spożyciu przez kobietę trafia do komórek rozwijającego się dziecka, niezależnie od tego, czy mówimy jeszcze o zarodku, czy już o płodzie – tłumaczyła dr n. med. Ewa Głuszczak-Idziakowska. Jeżeli do ekspozycji na alkohol dochodzi w okresie organogenezy, może dojść do powstania wad różnych narządów. - Alkohol może wywoływać wady serca, nerek, kręgosłupa, kośćca, ale przede wszystkim może uszkadzać ośrodkowy układ nerwowy. Do wywołania wad poszczególnych narządów potrzebna jest zapewne większa ilość alkoholu, choć nie wiemy dokładnie jaka. Natomiast niewielka ilość wystarczy, żeby uszkodzić rozwijający się ośrodkowy układ nerwowy - podkreślała specjalistka, dodając, że jeżeli dziecko urodzi się z wadą serca, wadą nerek czy inną wadą narządową, medycyna dziś może mu pomóc. - Ale nie jesteśmy w stanie odwrócić zmian, które nastąpiły w ośrodkowym układzie nerwowym – przypomniała.
W trakcie dyskusji eksperci zwrócili uwagę na mity dotyczące ciąży i alkoholu. Są badania, wskazujące, że o ile po informacji o ciąży, w pierwszych tygodniach i miesiącach duża część kobiet decyduje się na abstynencję, w bardziej zaawansowanej ciąży pozwalają sobie na sięganie po alkohol – choć nie ma żadnych dowodów, że na jakimś etapie ciąży alkohol jest „bardziej bezpieczny”. Przyznawali też, że zdarzają się ciągle lekarze, którzy powtarzają nieprawdziwe tezy, jakoby umiarkowana ilość alkoholu, „dla rozluźnienia”, „dla odprężenia” była korzystna, bo „najgorszy jest stres”. Jednym z problemów jest zaś to, że duża część lekarzy czy położnych w ogóle nie podejmuje tematu konieczności odstawienia alkoholu podczas starań o dziecko i – bezwzględnie – w ciąży.












