Szarlataneria niekonwencjonalna
Opublikowano 20 sierpnia 2026 19:48
Rzadko zdajemy sobie sprawę, że medycyna jest tak naprawdę jednym z nurtów tego, co kiedyś było szarlatanerią. Właściwie do około 200 lat temu niemal wszystkie metody leczenia (poza wyrywaniem zębów i amputacjami, czym zajmowali się zresztą głównie cyrulicy) były swojego rodzaju zaklinaniem choroby, której zresztą w wielu wypadkach nie rozpoznawano. Czyli były w gruncie rzeczy tym, co dzisiaj dość pogardliwie nazywamy szarlatanerią. Ówczesny „lekarz” był raczej asystentem chorowania i umierania niż lekarzem, gdyż nie miał realnego wpływu na przebieg choroby.
Przełomem stało się to, że część ówczesnych szarlatanów postanowiła, że nie będzie dłużej robić ludziom wody z mózgu i zacznie sprawdzać skuteczność tego, co robi i eliminować to, co nieskuteczne a nawet szkodliwe. I poszukiwać metod prawdziwie skutecznych. To niekonwencjonalne (z punktu widzenia szarlatanerii) działanie doprowadziło do powstawania współczesnej medycyny. Powstawania, a nie powstania, gdyż jest to proces, który cały czas trwa.
Używanie dzisiaj przez różnych szarlatanów terminów „medycyna niekonwencjonalna, alternatywna czy komplementarna”, czyli podszywanie się pod medycynę jest tak naprawdę uznaniem skuteczności metody opartej na prawdzie.
To nie oni są sektą nas, to my jesteśmy sektą ich.
A pozostałe sekty nadal działają.
Wiesław W. Jędrzejczak









