Joanna Bogdanowicz-Antos o tym jak Polacy leczą migrenę
Opublikowano 2 kwietnia 2026 09:48
Z tego artykułu dowiesz się:
- Alarmujący raport Fundacji Zdrowego Postępu ujawnia, że aż 82% pacjentów z migreną spotkało się z jej bagatelizowaniem, nawet ze strony lekarzy.
- Większość pacjentów leczy się na własną rękę, co prowadzi do poważnych konsekwencji zdrowotnych, w tym polekowych bólów głowy.
- Nieznajomość programu lekowego, który istnieje od 2022 roku, jest przerażająca – prawie połowa pacjentów nie wie o jego istnieniu.
- W raporcie podkreśla się potrzebę edukacji zarówno lekarzy, jak i pacjentów, aby migrena była traktowana poważnie i skutecznie leczona.
- Obecny program leczenia migreny jest zbyt ograniczony, obejmując jedynie 1% uprawnionych pacjentów, co wymaga pilnych zmian systemowych.
Fundacja Zdrowego Postępu przygotowała raport "Poza systemem i na własną rękę: Jak Polacy leczą migrenę". Pani Prezes, jakie wnioski płyną z tego raportu?
Niestety, nienajlepsze. Przebadaliśmy pacjentów ze zdiagnozowaną migreną epizodyczną i przewlekłą. Wyniki potwierdzają to, co już wiemy – migrena jest chorobą "niewidzialną" i w dalszym ciągu bagatelizowaną. Aż 82% ankietowanych pacjentów przyznało, że spotkało się z bagatelizacją swojej choroby, w tym prawie 40% ze strony środowiska medycznego.
Najbardziej zaniepokoiły mnie dane dotyczące bagatelizacji - aż 27% pacjentów stwierdziło, że ma trudność w dostępie do lekarza, który potraktuje migrenę poważnie. To jest po prostu przerażające.
Drugim problemem jest dostęp do leczenia. Zdecydowana większość pacjentów leczy się na własną rękę, stosując dostępne leki przeciwbólowe. To prowadzi do polekowych bólów głowy i negatywnie wpływa także na zdrowie psychiczne.
Wiedza na temat programu lekowego, który istnieje od 2022 roku, jest bardzo ograniczona - prawie połowa pacjentów w ogóle nie wie o jego istnieniu. Do fundacji zgłaszają się osoby objęte programem, które mają efektywne leczenie, ale jest ono ograniczone czasowo - maksymalnie do dwóch lat. To zdecydowanie za mało.
Po zakończeniu terapii pacjenci pytają nas, co dalej. Odsyłamy ich pod opiekę neurologa i staramy się rozmawiać z ministerstwem o zmianie kryteriów. Mamy nadzieję, że dzięki takim wydarzeniom jak Kongres Zdrowia Kobiet migrena stanie się chorobą "widzialną" i będzie traktowana jako poważne schorzenie neurologiczne.
Jak zatem poprawić ścieżkę pacjentki - od momentu pojawienia się objawów do uzyskania skutecznego leczenia? Jakie zmiany systemowe i działania edukacyjne są konieczne?
Przede wszystkim potrzebna jest edukacja lekarzy POZ, ponieważ to tam najczęściej trafiają pacjentki. Należy uświadamiać, że migrena to poważne schorzenie, które można leczyć w ramach refundowanego programu lekowego.
Drugim elementem jest edukacja pacjentów - aby nie bagatelizowali objawów i uwierzyli, że istnieje skuteczne leczenie, dzięki któremu nie trzeba tak cierpieć.
Ogromny nacisk kładziemy także na prowadzenie dzienniczka migrenowego. Choć wydaje się to prostym narzędziem, jest ono niezwykle istotne diagnostycznie. Zapisywanie, kiedy boli, jak długo i jakie leki są przyjmowane, jest kluczowe dla lekarza, aby móc zakwalifikować pacjenta do programu lekowego.
Jeśli chodzi o zmiany systemowe - obecny program lekowy jest zbyt ograniczony. Obejmuje zaledwie około 1% uprawnionych pacjentów, ponieważ skierowany jest do osób z migreną przewlekłą. Szacuje się, że w Polsce jest około 300 tysięcy takich pacjentów, a w programie uczestniczy jedynie około 3 tys. osób - i to tylko przez dwa lata. To zdecydowanie niewystarczające wsparcie.
Mam wrażenie, że migrena jest traktowana jak choroba rzadka, podczas gdy w rzeczywistości jest chorobą populacyjną. Konieczna jest zmiana kryteriów - obecnie pacjent musi ponownie wykazywać nieskuteczność wcześniej stosowanych leków, co jest nielogiczne.
Kolejnym problemem są ograniczenia czasowe terapii. Dwa lata to za mało, zwłaszcza że dysponujemy nowoczesnymi i bardzo skutecznymi lekami. Powinniśmy mieć możliwość ich dłuższego stosowania, aby realnie poprawić sytuację pacjentów - także w kontekście absencji i prezenteizmu w pracy. To często kobiety w wieku produkcyjnym, które mają dzieci lub obawiają się macierzyństwa ze względu na chorobę i zmiany hormonalne.
Zawsze wracam do historii pacjentki, która powiedziała, że ma udaną karierę, udane życie i dwójkę dzieci, ale gdy zaczyna się napad przewlekłej migreny, ma myśli, by wsiąść do samochodu i wjechać w drzewo. To przerażające słowa, które zostają w pamięci na lata i niestety powtarzają się wśród pacjentów trafiających do naszej fundacji.
Nie możemy im w pełni pomóc w obecnym systemie, dlatego te zmiany są absolutnie konieczne, aby migrena stała się chorobą widzialną.












