Subskrybuj
Logo małe
Szukaj
banner

Cyberatak może sparaliżować samorząd. Lekcje z wojny w Ukrainie

MedExpress Team

Medexpress

Opublikowano 12 października 2026 10:52

Atak na elektrownię nie musi oznaczać spadającej na nią bomby. Równie dobrze może być hakerskim kodem, który wyłączy system. Łączność można stracić w jednej chwili, a wraz z nią możliwość zarządzania miastem czy regionem. Ukraińskie doświadczenia pokazują, że odporność trzeba budować tak, by awaria jednego elementu nie uniemożliwiała działania innych. Podczas konferencji „Samorząd w czasie wojny i kryzysu. Jak skorzystać z doświadczeń ukraińskich?”, która odbyła się 24 września br. w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, przedstawiciele polskich instytucji rządowych i samorządowych oraz ukraińskich wspólnot regionalnych dzielili się wiedzą z pierwszej linii frontu i zarządzania kryzysowego.
Cyberatak może sparaliżować samorząd. Lekcje z wojny w Ukrainie - Obrazek nagłówka

Bomba nie musi wybuchać. Może istnieć w świecie cyfrowym

Mówiąc o wojnie, uczestnicy konferencji podkreślali, że niekoniecznie musi ona oznaczać działania zbrojne. Nie trzeba przekraczać granicy atakowanego kraju czołgami ani wysyłać do niego samolotów. Można uderzyć w elektrownię, system informatyczny, stację nadawczą albo po prostu wywołać chaos informacyjny – i wystarczy do tego komputer. Efekt dla mieszkańca będzie jednak podobny: brak prądu, wody, łączności, dostępu do usług publicznych i wiarygodnej informacji.

Według wicepremiera, ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego Polska już doświadcza tego rodzaju zagrożeń. Podczas konferencji przypomniał, że w grudniu 2025 roku w Polsce doszło do próby sparaliżowania części systemu elektroenergetycznego, obejmującej dwie duże elektrownie i kilkadziesiąt farm fotowoltaicznych.

– Nadchodzi zima, opisana meteorologią, ale dla Polski zima zawsze jest też trudniejsza, jeśli chodzi o liczbę cyberataków, bo ta jest wzmacniana mówił Krzysztof Gawkowski. Dodawał, że rok 2025 był rekordowy pod względem liczby cyberataków na Polskę.

Rozproszenie infrastruktury i alternatywne źródła energii

Przedstawiciele ukraińskich wspólnot regionalnych podkreślali w swoich wystąpieniach znaczenie rozproszenia infrastruktury. Rosyjskie ataki na energetykę pokazały, że duże, scentralizowane systemy mogą stać się szczególnie wrażliwe. Mykola Lukashuk, przewodniczący Dniepropietrowskiej Rady Obwodowej i wiceprezes Ukraińskiego Stowarzyszenia Rad Rejonowych i Obwodowych przedstawiał skalę problemu na przykładzie ukraińskiego systemu energetycznego.

– Każdego dnia czytacie o tym, że Rosja niszczy infrastrukturę energetyczną Ukrainy. Zostało nam około 12 GW mocy elektroenergetycznej na cały kraj. Do wybuchu pełnoskalowej wojny dysponowaliśmy 47 GW. Ciężko wyobrazić sobie, co to oznacza, wyłącznie na podstawie liczb. Dla porównania, Warszawa zimą zużywa mniej więcej od 1,2 do 1,4 GW energii. Czyli to tak, jakby nie było elektryczności w 25 miastach wielkości stolicy waszego kraju – mówił przewodniczący Dniepropietrowskiej Rady Obwodowej.

Ukraińską odpowiedzią na te wyzwania stało się między innymi większe rozproszenie źródeł energii i budowanie możliwości utrzymania zasilania najważniejszych obiektów niezależnie od głównej sieci.

– Robimy wszystko, żeby mieć dostęp do alternatywnych źródeł energii. Ważne jest ich rozproszenie, aby, jeśli coś ulegnie awarii, na przykład uszkodzona zostanie stacja ładowania albo przestanie działać internet, dalej mieć możliwość kontynuowania pracy szpitali czy szkół – mówił Mykola Lukashuk.

Jak dodał, w Dniepropietrowsku sieć energetyczna jest zabezpieczana na wypadek ataków, ale równolegle instaluje się gazowe turbiny, farmy fotowoltaiczne i magazyny energii. Podobna zasada dotyczy dostępu do wody. Jak podkreślał Mykola Lukashuk, w sytuacji kryzysowej nie wystarczy wiedzieć, że wodociąg istnieje, tylko trzeba wiedzieć, co zrobić, kiedy przestanie działać.

– Wyobraźcie sobie sytuację, w której wasi ludzie zostają odcięci od dostępu do bieżącej wody. Czy macie beczkowozy? Nam pomogli nasi partnerzy, w tym Polska, na przykład, kiedy robiliśmy odwierty, by dostać się do wody pitnej. W Ukrainie zrealizowaliśmy projekt wielkiego wodociągu o długości 155 kilometrów. Zapewnił 550 metrów sześciennych wody, dzięki której miejscowa huta mogła utrzymać ciągłość działania – mówił Mykola Lukashuk.

Ten problem dostrzegł już Grzegorz Pietruczuk, burmistrz dzielnicy Warszawa-Bielany. Jak mówił podczas konferencji, doświadczenia ukraińskie zmotywowały go do postawienia sobie pytania o dostęp do wody.

– Bardzo aktywnie reaktywujemy studnie oligoceńskie. Pierwsze dwie są już gotowe, dwie kolejne są w opracowaniu i siedem w planach, tak aby każde osiedle miało całodobowy dostęp do wody przynajmniej przez 48 godzin bez dostępu do energii – poinformował.

Dmytro Butriy, pierwszy zastępca Szefa Chersońskiej Obwodowej Administracji Państwowej, podkreślał, że Rosjanie celowo uderzają w obiekty energetyczne, więc reprezentowany przez niego region zrezygnował z rozwijania dużych węzłów energetycznych.

– Celem ataków są też obiekty dostarczające wodę, gaz, ogrzewanie. Pierwszym, co trzeba zrobić, jest zabezpieczenie również takich punktów. Wróg chce przecież, żebyśmy zostali bez dostępu do nich – mówił.

Ukraińcy zwracali uwagę także na konsekwencje zniszczenia pojedynczych obiektów, których skutki mogą obejmować całe regiony.

– Wszyscy pamiętamy przykład Kachowskiej Elektrowni Wodnej [hydroelektrownia na rzece Dniepr, doszczętnie zniszczona przez wybuch 6 czerwca 2023; po przerwaniu tamy region zalała gigantyczna powódź – red.]. Tysiące hektarów ziemi zostało zalanych. Musi działać system ochrony takich obiektów oraz mechanizm ratowania terytoriów i ludzi na wypadek ataku – mówił Dmytro Butriy.

Odporność cyfrowa zaczyna się od umiejętności reagowania na awarie

Cyberbezpieczeństwo łatwo sprowadzić do kwestii technologicznych: zabezpieczeń, kopii zapasowych, serwerów i systemów ochrony. Tomasz Stojek, dyrektor Pionu Operacji Centralnego Ośrodka Informatyki zwracał jednak uwagę, że nawet dobrze zabezpieczony system nie będzie odporny, jeśli zarządzająca nim organizacja sama nie wie, jak zareagować na awarię.

– Odpowiadam za infrastrukturę krytyczną i systemy krytyczne, takie jak między innymi mObywatel czy rejestry państwowe. I to właśnie waga tych systemów pokazuje, że tak naprawdę my wszyscy, łącznie z kolegami z samorządów, powinniśmy dzisiaj mocno myśleć, jak ze sobą współpracować – mówił Tomasz Stojek.

Jak podkreślał ekspert, największym problemem może okazać się jednak nie sam atak, ale brak przećwiczonych procedur na wypadek takiego zdarzenia.

– Naprawdę nie ma nawet minuty na to, żeby zastanawiać się, jak podejmować decyzje. Muszą państwo to przećwiczyć i wiedzieć najważniejsze: kto decyduje. Według mnie najgorszym problemem jest brak decydenta na różnych warstwach – zwracał się do zebranych.

Dlatego, jak dodawał, odporności nie można kupić razem z nowym systemem informatycznym.

– Mogą Państwo mieć superzabezpieczone kopiami zapasowymi systemy. Ale na końcu, jak będzie awaria, to będzie totalny chaos, jeżeli nie będzie to przepracowane. Kopia zapasowa, której nigdy nikt nie odtworzył, nie jest żadnym planem awaryjnym. Wiele samorządów, z którymi rozmawiam, mówi mi, że mają kopie zapasowe. Kiedy pytam, czy była przeprowadzana próba odzyskania takiej kopii, słyszę często: „nie, jeszcze nie”. To jest tylko czekanie na ryzyko – mówił ekspert.

W ocenie Tomasza Stojka, zamiast próbować w każdych okolicznościach utrzymać za wszelką cenę wszystkie usługi, administracja powinna wcześniej określić, które z nich są absolutnie niezbędne i jak mogą zostać odtworzone w warunkach awarii.

– Chodzi o określenie tego minimalnego zakresu obsługi mieszkańca. Co musi działać, jak musi działać zapasowe środowisko i odtwarzanie danych – gdzie to będzie się działo i z czego będziemy korzystać – mówił Tomasz Stojek.

Anna Brzezińska, członkini Zarządu Województwa Mazowieckiego również podkreślała, że technologia ma duże znaczenie w budowaniu odporności samorządów na wypadek kryzysu. Według niej powinniśmy szerzej wykorzystywać innowacje właśnie w taki sposób.

– Inteligentne sieci energetyczne mogą szybciej wykrywać awarię i izolować uszkodzone elementy infrastruktury. Cyfrowe bliźniaki pozwalają tworzyć wirtualne modele obiektów, miast i systemów, analizować dane, monitorować ruch czy przewidywać konsekwencje określonych zdarzeń. Technologia nie zastąpi człowieka i dobrego zarządzania. Może jednak dać samorządowi coś niezwykle cennego w sytuacji kryzysowej: czas, informację i możliwość szybkiego podejmowania decyzji – mówiła.

Blackout. „Łączność można stracić w każdym momencie”

Kolejnym elementem odporności jest możliwość komunikowania się wtedy, gdy przestają działać standardowe kanały. Ukraińskie doświadczenia pokazują, że należy być przygotowanym na fizyczne zniszczenie infrastruktury telekomunikacyjnej.

– Pierwszą rzeczą, jaką niszczą Rosjanie, są stacje nadawcze. Nawet jeśli nasi wrogowie nie zaatakują Polski zbrojnie, to mogą przeprowadzać cyberataki i odcinać łączność – przestrzegał Mykola Lukashuk.

– Staramy się robić wszystko, żeby każda wspólnota miała swoje własne sposoby łączności Starlink. W Kijowie Rosjanie uderzają w centra danych, abyśmy nie mieli kanałów komunikacji. Musimy też zabezpieczać się w akumulatory mobilne, aby ludzie mieli prąd w trakcie blackoutu. Nie słyszałem, by coś takiego było organizowane w Polsce, a powinniście już nad tym pracować, bo łączność można stracić w każdym momencie – radził.

Jak wyjaśnił, jeśli zawiedzie dostęp do komunikacji, to lokalne władze nie mają nawet jak przeprowadzić głosowania nad uchwałami. Na taką okoliczność również potrzebny jest plan awaryjny, czyli ustalenie miejsca, w którym na przykład rada miasta się zbierze, jeśli nie będzie możliwości działania on-line.

Hybrydowa nauka. Szkoła musi działać, mimo wojny

Przedstawiciele społeczności lokalnych Ukrainy wskazywali podczas swoich wystąpień, że odporność infrastruktury dotyczy również usług publicznych, których nie kojarzymy bezpośrednio z bezpieczeństwem. Jednym z przykładów jest edukacja.

Mykola Lukashuk mówił, że w obwodzie dniepropietrowskim 78 proc. szkół ma schrony, a część edukacji odbywa się online, zmianowo lub hybrydowo.

– Musieliśmy to zrobić, żeby dzieci mogły kontynuować naukę. Wy również powinniście zdobywać doświadczenie w budowaniu takich szkół, na 10-15 klas. Musicie wiedzieć, co zrobić, by szybko odbudować taką placówkę, jeśli zostanie zniszczona – mówił, przywołując przykład szkoły w Apostolove, która została całkowicie zniszczona, a potem odbudowana w ciągu roku.

W Chersońszczyźnie rozwiązaniem są natomiast m.in. szkoły podziemne. – Mamy siedem szkół podziemnych, które pracują w formacie hybrydowym. Te szkoły są w pełni wyposażone pod ziemią – mówił Dmytro Butriy.

Wspólnym mianownikiem tych doświadczeń jest ciągłość działania. Nie chodzi wyłącznie o ochronę budynku, lecz o możliwość zapewnienia mieszkańcom podstawowych usług, nawet wtedy gdy normalne warunki funkcjonowania zostaną przerwane.

Wojna to także walka o sprawdzoną informację

Fizyczne ataki i cyberataki mogą być połączone z działaniami wymierzonymi w społeczne zaufanie. Viktor Kovalenko, naczelnik Złoczowskiej Osiedlowej Administracji Wojskowej w Rejonie Bogoduchowskim, opisując sytuację w Bogoduchowie, mówił o próbach wywołania paniki i wykorzystaniu mediów społecznościowych do prowadzenia działań dezinformacyjnych.

– Bogoduchowa przez długi czas nie ostrzeliwano, ale atak był obliczony na wywołanie masowej paniki. W Biełgorodzie [w Rosji, około 100 km od Bogoduchowa w linii prostej – red.] działa cały departament, którego celem jest nastawianie ludzi przeciwko zbrojnym siłom Ukrainy, przeciwko naszej władzy. Zaangażowaliśmy naszych studentów, żeby blokować kanały rozprzestrzeniania tych przekazów, hamować działania ludzi, którzy mają po 100-200 [fałszywych – red.] profili na Facebooku. Dezinformację wśród naszej miejscowej ludności sieje też nieustannie około 260 botów – mówił Viktor Kovalenko.

W takich warunkach sama informacja o istniejącym zagrożeniu nie wystarcza. Mieszkańcy muszą wiedzieć, skąd ją bezpiecznie otrzymać i którym komunikatom ufać. Ukraińskie doświadczenie pokazuje też znaczenie bezpośredniego włączania mieszkańców w system bezpieczeństwa.

– Mamy ustawę o samoorganizacji ludności. Na jej mocy utworzyliśmy komitety uliczne. Czy możecie sobie uświadomić, jak wielkie to są siły, które pomagają nam we wszystkich aspektach? Chodzi nie tylko o rozdawanie żywności, ale też utrzymywanie kontaktu z wojskiem. Jeśli tylko drony przylatują nad nasze terytorium, to wszyscy mieszkańcy natychmiast są powiadamiani o niebezpieczeństwie. Dzięki temu zminimalizowaliśmy straty po stronie ludności cywilnej – mówił Viktor Kovalenko.

Mykola Lukashuk zwracał z kolei uwagę na prosty, ale szczególnie niebezpieczny scenariusz: przejęcie kanału komunikacji z samorządowcami. – Będziecie dostawać od Rosjan SMS-y, że rząd już zrezygnował, że są pod okupacją i mają oczekiwać na negocjacje ze strony Rosji – mówił, odwołując się do ukraińskich doświadczeń.

Dlatego odporność informacyjna jest jedną z podstaw bezpieczeństwa. Bez wiarygodnego kanału komunikacji mieszkańcy mogą nie wiedzieć ani co się tak naprawdę wydarzyło w ich otoczeniu, ani co powinni zrobić w danej sytuacji.

***

Doświadczenia Ukrainy pokazują, że analizując poziom przygotowania państwa na kryzysy, należy sobie zadać szereg różnych pytań, dla których wspólny będzie początek: „co się stanie, jeśli…”:

  • (...) zabraknie prądu – czy jest alternatywne źródło energii?
  • (...) przestanie działać internet – czy jest inny kanał łączności?
  • (...) wodociąg zostanie uszkodzony – czy można dostarczyć wodę w inny sposób?
  • (...) system informatyczny będzie niedostępny – które usługi muszą działać i jak je odtworzyć?
  • (...) mieszkańcy przestaną otrzymywać informacje z oficjalnych kanałów – czy administracja ma przygotowany alternatywny sposób komunikacji?

W wymianie doświadczeń na WUM wzięło udział ok. 700 osób. Byli wśród nich nie tylko przedstawiciele administracji rządowej i samorządowej oraz lokalnych instytucji i tych odpowiedzialnych za reagowanie kryzysowej, ale również eksperci zajmujący się cyberbezpieczeństwem. Organizatorami wydarzenia były Instytut Ochrony Zdrowia, Warszawski Uniwersytet Medyczny oraz Związek Powiatów Polskich.

Plansza_logotypy_pion

Podobne artykuły

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Najciekawsze oferty pracy (przewiń)

Zobacz także