Polityka lekowa: Długa ścieżka z przeszkodami
Opublikowano 8 września 2026 06:30
Czy pacjenci obawiają się, że w programach lekowych, w przypadku projekotwnaych zmian, dostęp dla pacjentów może się zmniejszyć?
Moim zdaniem tak. Nie ma co ukrywać. Mam głębokie przekonanie, że wszystkie te zmiany służą tak naprawdę do tego, żeby wprowadzić oszczędności. I o ile zgadzam się z tym, że w publicznym systemie ochrony zdrowia jest ogromne marnotrawstwo środków publicznych, o tyle mam tutaj takie poczucie, że znaleziono najprostszy sposób tak zwanych oszczędności, czyli odbędzie się to ze stratą dla pacjentów. Przy czym te oszczędności będą pozorne. Rozumiem, że to jest pilne działanie, które jest potrzebne tu i teraz, bo dzisiaj tych pieniędzy brakuje, a później? Jakoś to będzie? Prawda jest taka, że dzisiaj pacjent, który nie jest szybko i właściwie leczony, jutro będzie bardziej chory i jeszcze bardziej kosztowny. Te dzisiejsze cięcia, bo nie potrafię inaczej tego nazwać, doprowadzą do strat w przyszłości. Czy te straty nastąpią za dwa lata, za trzy lata, za pięć lat? Nie wiem, ale jestem przekonana, że przy tych propozycjach ustawowych, które teraz są, na pewno będzie gorzej.
RDTL po nowemu?
Wydłużenie ścieżki z przeszkodami. RDTL w miarę dobrze działa. Natomiast wprowadzanie kolejnych barier, czyli komitet w szpitalach, później jeszcze obciążanie konsultanta krajowego jeszcze raz koniecznością analizy, to kolejne elementy, które wydłużą tę ścieżkę i które jeszcze bardziej ograniczą pacjenta. Dlatego mówię, że to jest bieg z przeszkodami przy założeniu, że nie każdy ten bieg w ogóle ukończy. Nie wszyscy dobiegną do mety. Dla niektórych będzie po prostu za późno.
Programy lekowe: Wydawanie leków z apteki
Przyznam szczerze, że nie mam zdania. Słyszałam opinie obu stron. Wydaje mi się jednak, że pacjent, który i tak musi pojawić się u lekarza co kwartał, będzie miał możliwość kupna w aptece przyszpitalnej czy otrzymania w szpitalu tego leku. Być może w sytuacji, kiedy na przykład pacjent musi być u lekarza raz na pół roku, bo mogą być też takie programy lekowe, to można by, wyjątkowo sprzedać mu terapię na pół roku. Nie jestem przekonana, czy rzeczywiście trzeba się upierać, żeby każda apteka w Polsce będzie musiała mieć dostępność do leku. Ja rozumiem, że niektórym pacjentom jest trudniej dojechać. Ale znowu wracamy do podstawy. Ten pacjent i tak musi dojechać do lekarza, więc wtedy może sobie wykupić lek. A to, co widzę tutaj najbardziej, to wzrost biurokracji. Mamy duży obieg tak zwanych papierów w systemie - będzie jeszcze dłużej.
A jasne punkty projektowanych zmian?
Są piękne słowa. My mówimy: "Sprawdzam". Jesteśmy coraz bardziej sceptyczni, więc nie ma we mnie euforii praktycznie do żadnej zmiany, dopóki nie sprawdzimy, jak to rzeczywiście działa. Doświadczyliśmy już bardzo wielu "fantastycznych" ustaw, które miały być rewelacyjne. Wszystkie one opierają się na tak zwanym dobru i bezpieczeństwie pacjenta i tego, że ma być lepiej. A system jaki jest, każdy widzi. Z roku na rok kolejki się wydłużają, dostępność ogranicza się coraz bardziej, więc delikatnie mówiąc, zbyt dobrze nie jest. Chociaż muszę się zgodzić z tym, że wprowadzanie niektórych działań rzeczywiście jest dobre. RDTL sam w sobie jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Szkoda tylko, że obecne działania, prowadzą do jego ograniczenia. Poczekajmy, zobaczymy. Ja nie jestem aż taką optymistką zapewne jak wiele osób, ale takie jest też doświadczenie Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej.
Rozmowa została nagrana przy okazji debaty „Przyszłość terapii innowacyjnych w Polsce w świetle nowych projektów legislacyjnych – nowelizacji ustawy refundacyjnej, ustawy o receptach oraz tzw. ustawy o refundacji indywidualnej”











